czwartek, 11 października 2012

Eliminacje MŚ - typy

Za chwilę  kolejne mecze eliminacyjne do mistrzostw świata w Brazylii. Pobawię się w typera, choć od razu ostrzegam, że nie jestem zbyt wiarygodny pod tym względem. U bukmachera bywam rzadko, a wygrałem bodaj dwa razy. Gdyby wszystko podliczyć jestem na minusie, mimo iż mam zasadę, że w tej zabawie nie wkładam więcej niż 5zł. Sam jestem ciekawy na ile sprawdzą się moje typy.

Grupa A
Walia jest jeszcze bez punktu, ale wyspiarski pojedynek ze Szkocją  będzie doskonałą okazją, żeby wreszcie ruszyć z miejsca. Szkocja mimo wszystko ma lepszy potencjał ludzki, dlatego stawiam na remis. Wielką niewiadomą są dla mnie Belgowie, którzy mają znakomitych piłkarzy, lecz jeszcze nie wyczułem czy Marc Wilmots poukłada tych indywidualistów na zielonej murawie. W wyjazdowej konfrontacji z Serbami stawiam na remis (choć minimalnie większe szanse daję Czerwonym diabłom).

Walia – Szkocja X
Serbia – Belgia X
Macedonia – Chorwacja 2

Grupa B
Szalenie wyrównana grupa. Włochy, Bułgaria, Dania i Czechy będą liczyć się w walce o awans, przy czym zdecydowanym faworytem jest Italia. W tej serii gier wyjaśni się na ile stać Bułgarów i czy remis z podopiecznymi Cesare Prandellego był jednorazowym wyskokiem, czy pukaniem do czołówki europejskiego futbolu. Osobiście, mimo wszystko, więcej szans na zwycięstwo daje Duńczykom. W dwóch pozostałych meczach wynik jest łatwy do wytypowania (przynajmniej teoretycznie).

Bułgaria – Dania X2
Czechy – Malta 1
Armenia – Włochy 2

Grupa C
Jeżeli nie zdarzy się nic nadzwyczajnego na koniec eliminacji Niemcy wyprzedzą Szwecję. W moim odczuciu Irlandia i Austria są za słabe w uszach. Najbliższa kolejka też powinna przejść bez echa.

Wyspy Owcze – Szwecja 2
Kazachstan – Austria X2
Irlandia – Niemcy 2

Grupa D
Dość ciekawa grupa. Holandia raczej będzie poza zasięgiem, ale rywalizacja o drugą pozycję, między Turcją, Rumunią i Węgrami powinna być ekscytująca. Wmieszać się w to wszystko może jeszcze Estonia, która przecież była rewelacją eliminacji do Euro – odpadła dopiero po barażach. W najbliższej kolejce największy wpływ na układ tabeli będzie miała potyczka Turcji z Rumunią.

Holandia – Andora 1
Turcja – Rumunia 1
Estonia – Węgry X2

Grupa E
Chyba najsłabsza grupa, przez co najbardziej wyrównana i najtrudniej wskazać w niej wyniki. Nie wiem czego spodziewać się po Islandii Piłkarze z dalekiej wyspy potrafili pokonać Norwegów, a nie dali rady Cyprowi. W tej grupie możliwe jest praktycznie wszystko, a moje typy są bardziej strzałami, niż przemyślaną analizą.

Albania – Islandia X
Szwajcaria – Norwegia 1X
Słowenia – Cypr 1X

Grupa F
No i tutaj będziemy mieć hiciorka, w którym możliwy będzie każdy wynik. Portugalia męczyła się na wyjeździe nawet z Luksemburgiem, dlatego większą szansę na wygraną daję Rosjanom, chociaż w sts-ach bym tego nie obstawił (cykałbym się).

Luksemburg – Izrael 2
Rosja – Portugalia 1X

Grupa G
Jeszcze jeden niezbyt silny zbiór drużyn. Na razie bezsprzecznie prowadzi Bośnia. Piłkarze z Bałkanów rozprawili się z Lichtensteinem (8:1!) i Łotwą (4:1), ale prawdziwą weryfikacją będzie spotkanie z synami Hellenów. Asekuracyjnie stawiam na minimalne zwycięstwo Greków lub remis.

Grecja – Bośnia i Hercegowina 1X
Lichtenstein – Litwa 2
Słowacja – Łotwa 1

Grupa H
W tej kolejce naszej grupy nie stanie się nic niespodziewanego. Po prostu nie ma takiej opcji. I tyle.

Anglia – San Marino 1
Mołdawia – Ukraina 2

Grupa I
Trudno przypuszczać by ktoś napsuł krwi Francji i Hiszpanii. Chociaż mistrzowie świata i Europy przeżywali męczarnie w wyjazdowej konfrontacji z Gruzją. Ciekawe jak Gruzini poradzą sobie poza Zakaukaziem. Naprawdę nie sposób wytypować wyniku z Finlandią. A jak nie wiadomo jak obstawić, to typuje się remis J

Białoruś – Hiszpania 2
Finlandia – Gruzja 1X

poniedziałek, 8 października 2012

Gole i najciekawsze sytuacje 7. kolejki (opis)

Za nami kolejna, już 7. kolejka naszej Ekstraklapy. Pomyślałem, że skoro i tak pracuje przy obsłudze tychże wspaniałych rozgrywek, to warto by wykorzystać moje wypociny także tutaj. Jeżeli ktoś nie oglądał, nie lubi, a chce się dowiedzieć co się działo, prezentuję przebieg meczów w lakonicznym skrócie (najciekawsze wydarzenia i gole - na podstawie moich relacji z „PN”).



7. Kolejka T-Mobile Ekstraklasy

Ruch Chorzów – Piast Gliwice 2:1

16. min. W kontrataku Bożok zagrał do Maka, młody zawodnik nieco pogubił się w polu karnym, ale piłkę przejął jeszcze Wacławczyk, przełożył ją na prawą nogę i trafił w zewnętrzną część słupka!

35. min. Pavel Sultes zagrał płasko z prawej strony, z pierwszej piłki strzelił Piech i wydawało się, że futbolówka zatrzepoce w siatce. Na jej drodze stanął jednak Adam Stachowiak, który popisał się genialną interwencją!

60. min. Szymon Sawala zszedł nieco do środka, przełożył piłkę na prawą nogę, strzelił na bramkę i... trafił w słupek! Wyborne uderzenie Sawali! Do szczęścia zabrakło milimetrów!

61. min. Świetna akcja po drugiej stronie! Marek Zieńczuk zacentrował z lewej flanki, sytuację zamknął Pavel Sultes, który strzelił z woleja, lecz trafił w boczną siatkę!

62. min. Gol! Gospodarze wychodzą na prowadzenie! Akcję zaczął Marcin Kikut, który ograł Sawalę, wszedł w pole karne i dograł do Arkadiusza Piecha. Reprezentant Polski głową umieścił piłkę w bramce!

72. min. Zbyt bierni w ofensywie byli piłkarze Ruchu i stało się! GKS wyrównał! Paweł Buzała przejął piłkę po serii błędów obrońców Ruchu (największy popełnił Filip Starzyński) i musiał wykorzystać tę sytuację! Piłka po rękach Peskovicia wpadła do siatki.

88. min. Marek Zieńczuk dośrodkował w pole karne, piłę wybił Stawarczyk, ale dopadł do niej Maciej Jankowski, który plasowanym strzałem pokonał Adama Stachowiaka! Lecącą do bramki futbolówkę, między nogami, przepuścił jeszcze Arkadiusz Piech! Odetchnęli kibice zgromadzeni na Stadionie Miejskim w Chorzowie.

Legia  Warszawa – Wisła Kraków 2:1

13. min. Cóż za bramka Wisły! Łukasz Garguła z rzutu wolnego z ostrego kąta wybornie dokręcił piłkę w stronę krótkiego słupka i umieścił ją w okienku bramki! Dusan Kuciak bez szans!

16.min. Wyrównanie! Festiwal wspaniałych bramek przy Łazienkowskiej! Trójkowa akcja Ljuboi, Radovicia i Koseckiego zakończyła się fantastycznym uderzeniem z woleja tego ostatniego. Piłka odbiła się jeszcze od słupka, ale ostatecznie zakotwiczyła w sieci!

25.min. Vrdoljak nie sięgną zagranej w pole karne piłki, ale doszedł do niej Janusz Gol, który bardzo przytomnie wystawił futbolówkę Jakubowi Koseckiemu, a ten znalazł miejsce między nogami Sergeia Pareiki, zdobywając drugiego gola w tym spotkaniu! Legia już na prowadzeniu!

89.min. Michał Kucharczyk urwał się na lewym skrzydle, dograł na środek pola karnego do Miroslava Radovicia, który strzelił w światło bramki, a Sergei Pareiko sparował futbolówkę na słupek! Wyborna parada golkipera Wisły!

Korona Kielce – Zagłębie Lubin 1:0

17. min. Michał Janota ładnie uwolnił się na lewej stronie, wszedł w szesnastkę i mocnym strzałem dał się wykazać Michłowi Gliwie. Bramkarz gości popisał się bardzo dobrą interwencją.

32. min. Michał Janota wykonywał rzut wolny w okolicach narożnika pola karnego, doskonale uderzył w światło bramki Zagłębia, Michał Gliwa z wielkim trudem sparował piłkę na poprzeczkę, ale najszybciej doszedł do niej Maciej Korzym i strzałem głową dał prowadzenie Koronie! Przytomne zachowanie snajpera gospodarzy!

35. min. Sobolewski świetnie zagrał do Foszmańczyka, ten wpadł w pole karne, strzelił, lecz został zablokowany. Gdyby pomocnik kielczan zauważył wchodzącego z drugiej strony Michała Janotę, gospodarze prowadziliby już 2:0!

92. min. Cóż za szansa Arkadiusza Woźniaka! Napastnik Miedziowych nie trafił do bramki z 6 metrów! To była piłka meczowa dla Zagłębia. Jak mógł tego nie trafić Woźniak?

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Górnik Zabrze 1:3

7. min. Prejuce Nakoulma świetnie wymienił piłkę z Mariuszem Przybylskim, wpadł w pole karne i uderzył czubkiem buta w krótki róg. Strzał nie był zbyt mocny, ale precyzyjny, dlatego Zajac był zmuszony do wybicia futbolówki za linię końcową.

11. min. Jeszcze jedna znakomita sytuacja Nakoulmy. Tym razem "Prezes" uderzył z pierwszej piłki z powietrza i zmusił Richarda Zajaca do sporego wysiłku. Dobra obrona bramkarza Podbeskidzia.

33. min. Cóż za bramka Arkadiusza Milika! Po świetnie rozegranym rzucie wolnym w bocznej strefie piłka trafiła przed pole karne do Milika, który strzałem bez przyjęcia nie dał żadnych szans Richardowi Zajacowi! Futbolówka odbiła się jeszcze od poprzeczki i spadła za linią bramkową! Wyborne trafienie 18-letniego napastnika!

35. min. Arkadiusz Milik dał się wykazać Zajacowi, a bramkarz gospodarzy spisał się bez zarzutu. Strzał napastnika Górnika poprzedziło dobre dogranie Aleksandra Kwieka.

38. min. Arkadiusz Milik w transie! Młody snajper dostał długie podanie, przyjął piłkę, wziął obrońcę na plecy i huknął z całej siły. Futbolówka odbiła się od poprzeczki i spadła na piąty metr od bramki. Nie było tam jednak żadnego z Górników.


50. min. Drugi fantastyczny gol Arkadiusza Milika! Tym razem napastnik zabrzan przyjął długo zagraną piłkę, sprytnym przerzutem wymanewrował Dancha i Sokołowskiego, po czym mocnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy!

59. min Prejuce Nakoulma wyprzedził Macieja Nathera i nie dał się dogonić. "Prezes" wpadł w pole karne i spokojnym, płaskim strzałem posłał futbolówkę obok nogi Richarda Zajaca! To już jest pogrom!

82. min. Arkadiusz Milik wyszedł sam na sam z Zajacem, uderzył z ostrego kąta i... zamiast skompletować hat-tricka, posłał piłkę obok prawego słupka. Szkoda niewykorzystanej sytuacji.

85. min. Jeszcze jedna stuprocentowa sytuacja Arkadiusza Milika! Napastnik Górnika stanął oko w oko z Richardem Zajacem, przeszedł go i zamiast strzelać do pustej bramki, przewrócił się chcąc wymusić rzut karny. Sędzia nie dał się nabrać.

87. min. Honorowe trafienie Podbeskidzia! Kamil Adamek świetnie zagrał w pole karne, piłkę zastawił Robert Demjan, a Damian Chmiel wepchnął ją do bramki! Rezerwowy Górali wniósł wiele ożywienia w poczynania swojego zespołu i zasłużył na gola.

Lech Poznań – Piast Gliwice 4:0

23.min. Dał o sobie znać Tomasz Podgórski! Pomocnik gości świetnie bił rzut rożny, do piłki najwyżej wyskoczył Wojciech Kędziora i trafił w słupek! Wydaje się, że Jasmin Burić obronił ten strzał, ponieważ futbolówka zmierzała do siatki!

45. min. Tomasz Podgórski huknął z dystansu i trafił w słupek! Atomowe uderzenie pomocnika Piasta!

50. min. Lech wychodzi na prowadzenie! Kebba Ceesay zszedł z prawego skrzydła do środka i strzałem po długim rogu umieścił futbolówkę w siatce! Zbyt bierni byli defensorzy Piasta, którzy zostawili dużo miejsca zawodnikowi Lecha.

53. min. Vojo Ubiparip miał świetną okazję do strzału, ale niepotrzebnie wdał się w drybling, zdołał jednak podać jeszcze do Trałki, który miał przed sobą Trelę. Pomocnik Kolejorza strzelił delikatnie między nogami bramkarza gości, ale na linii całą sytuację asekurował Adrian Klepczyński.

54. min. Rafał Murawski ograł rywala na prawej stronie, wpadł w pole karne i wyłożył piłkę Marcinowi Kamińskiemu, który spudłował w idealnej sytuacji!

59. min. Szymon Drewniak przejął piłkę przed polem karnym, strzelił w kierunku bramki i trafił w poprzeczkę! Świetne uderzenie pomocnika Kolejorza! Do szczęścia zabrakło maksymalnie centymetra.

75. min. Jakub Wilk dograł w pole karne, piłkę przejął Bartosz Ślusarski, świetnie zagrał tyłem do bramki i uderzył z półobrotu. Futbolówka leciała niezbyt szybko, ale wpadła tuż przy słupku! 2:0!

78. min. Już jest po meczu! Aleksandar Tonew zdobył 3. bramkę dla Lecha, wykorzystując doskonałe dośrodkowanie z lewej strony. Tym razem wyśmienitym podaniem popisał się Luis Henriquez.

85. min. Bartosz Ślusarski wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale przegrał rywalizację z Dariuszem Trelą! "Ślusarz" zmarnował doskonałą sytuację!

86. min. Świetna akcja młodego Patryka Wolskiego! Pomocnik debiutujący w tym sezonie na boiskach Ekstraklasy przebiegł z piłką od połowy boiska pod pole karne, skąd uderzył lewą nogą i pokonał Dariusza Trelę! Nokaut!

Widzew Łódź – Pogoń Szczecin 1:3

54. min. Mamy gola! Autorem Adam Frączczak! Pomocnik Portowców świetnie wyszedł za linię obrońców, nie było spalonego, i mijając po drodze Mielcarza wpakował piłkę do pustej bramki. Genialną asystą popisał się Takafumi Akahoshi.

62. min. Gol! 2:0! Robert Kolendowicz wykończył podanie Ediego Andradiny. Przed wejściem w pole karne Brazylijczyk świetnie wymienił piłkę z Gollą.

66. min. Rozwiązał się worek z bramkami! Widzew łapie kontakt! Radosław Janukiewicz za krótko piąstkował dośrodkowaną z rzutu rożnego piłkę, co skrzętnie wykorzystał Marcin Kaczmarek. 32-letni zawodnik głową przelobował bramkarza Pogoni.

68. min. Adam Banasiak kończy udział w tym spotkaniu. Sędzia ukarał obrońcę gospodarzy drugą żółtą kartką za nieprzepisowe powstrzymanie Ediego Andradiny. Ciężka sytuacja gospodarzy.

78. min. Pogoń wykorzystuje grę w przewadze! Po celnym dośrodkowaniu Przemysława Pietruszki, trzeciego gola dla swojego zespołu zdobył Maciej Dąbrowski! Zbyt biernie zachowali się defensorzy łódzkiego zespołu.

86. min. Robert Kolendowicz wpadł w pole karne z lewej flanki i z ostrego kąta starał się przelobować Macieja Mielcarza. Doświadczony golkiper RTS zachował jednak czujność i przerzucił piłkę nad poprzeczką. Gdyby Kolendowicz zagrywał do wchodzącego z przeciwnej strony Budki, ten miałby przed sobą pustą bramkę.

Śląsk Wrocław – Polonia Warszawa 2:1

5. min. Gol! Gol! Gol! Paweł Wszołek! Wyborna kontra gości - Łukasz Teodorczyk podał do Dwaliszwilego, ten przesunął jeszcze do Wszołka, który strzałem czubkiem buta pokonał Mariana Kelemena. Cóż za początek Polonii!

8. min. Nie minęły 3 minuty i mamy wyrównanie! Sebastian Mila uderzył z rzutu wolnego, piłka leciała prosto w Mariusza Pawełka, lecz bramkarz gości nie zdołał jej złapać, co wykorzystał Łukasz Gikiewicz, który nie miał problemów z umieszczeniem piłki w bramce.

10.min. Władimer Dwaliszwili technicznie, lewą nogą zza pola karnego... świetna parada Mariana Kelemna. Fantastyczny początek spotkania! Akcja za akcję!

12. min. Błąd Yahiyi przed polem karnym, piłkę przejmuje Mila, podaje do Ćwielonga, ten uderza w światło bramki, ale świetnie broni Pawełek! Bramkarz gości paruje piłkę w bezpieczną strefę.

30. min. Cóż za sytuacja Polonii! Brzyski wspólnie z Teodorczykiem "rozklepali" prawą część obrony Śląska, ten pierwszy dośrodkował na 5. metr, gdzie w ekwilibrystyczny sposób do strzału złożył się Dwaliszwili. Piłka leciała między słupki, ale instynktowną paradą popisał się Kelemen!

35. min. Czerwona kartka! Adam Kokoszka brutalnie zaatakował Piotra Ćwielonga. Przez bezmyślne zachowanie środkowego obrońcy, Polonia musi sobie radzić w dziesięciu!

51. min. Śląsk wykorzystuje przewagę! Waldemar Sobota miał bardzo dużo miejsca przed szesnastką i precyzyjnym strzałem dał prowadzenie Śląskowi! Mariusz Pawełek nawet nie drgnął!

63. min. Sebastian Mila odebrał piłkę rywalom blisko szesnastki, podał świetnie do niepilnowanego Waldemara Soboty, a skrzydłowy reprezentacji Polski nie trafił w wyśmienitej sytuacji! To powinien być gol!

88. min. Adam Pazio wybornie przedarł się lewą stroną, minął Tadeusza Sochę, biegł wzdłuż linii końcowej i wycofał do Edgara Caniego. Albańczyk uprzedził Jodłowca i strzelił na bramkę, lecz po raz kolejny przeszkodą nie do pokonania okazał się Marian Kelemen. To była piłka na wyrównanie!

Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk 0:2

8. min. Fatalna postawa defensywy Jagiellonii! Podopieczni Tomasza Hajty zostawili na lewej stronie niepilnowanego Machaja, zauważył to Łukasz Surma i podał do kolegi z drużyny, który nie miał problemów z pokonaniem Jakuba Słowika!

51. min. Abdou Razack Traore bajecznie zastawił się w polu karnym, odwrócił się z przeciwnikiem na plecach i niesygnalizowanym strzałem zmusił do wysiłku Jakuba Słowika. Bramkarz gospodarzy z trudem sparował piłkę za linię końcową.

66. min. Po krótko rozegranym kornerze Luka Pejović zaadresował piłkę w pole karne, przesyłkę odebrał Tomasz Kupisz i mocnym strzałem głową zatrudnił bramkarza gości. Świetna parada Bartosza Kanieckiego!

69. min. Coraz odważniejsze ataki gospodarzy! Tomasz Kupisz w pole karne, do główki skacze Tomasz Frankowski, uderza na bramkę i... trafia w poprzeczkę! Bramka Kanieckiego jak zaczarowana! Piłka nie chce wpaść do siatki!

83. min. Genialna kontra Lechii! Abdou Razack Traore znakomicie dośrodkował do niepilnowanego Ricardinho, a ten strzałem bez przyjęcia nie dał najmniejszych szans Jakubowi Słowikowi! Już jest chyba pozamiatane!

89. min. Tomasz Frankowski po raz wtóry w tym meczu trafił w poprzeczkę! Doświadczonego snajpera dobrym dograniem obsłużył Dawid Plizga. Białostoczanie nie mają szczęścia dzisiejszego wieczoru.

90. min. Ricardinho mógł pogrążyć Jagiellonię, ale zmarnował okazję sam na sam! Dobijał jeszcze Kacper Łazaj, lecz nie trafił w bramkę.

W tabeli wszystko wraca do normy. Widzew po dwóch porażkach spadł na piątą pozycję, a w pierwszej trójce mamy zespoły, które spisują się najlepiej na początku rozgrywek. O ile prowadzące Legia i Lech jeszcze grają kratkę, o tyle bardzo stabilny jest trzeci Górnik. Coraz więcej punktów gromadzi też Śląsk. Mistrzowie Polski są tuż za pudłem. Wciąż rozczarowują Wisła i Jagiellonia, które sąsiadują w tabeli (12. i 13. miejsce).

czwartek, 4 października 2012

Kiedyś byłem małym chłopcem


Ostatnio gdzieś przeczytałem, że polska ekstraklasa jest bardzo ciekawa, bo wyrównana. Takie tezy wybąkiwane były już w zeszłych rozgrywkach, ale osobiście wolałbym, żeby nasza liga była bardziej przewidywalna, a w zamian silna. Z utęsknieniem patrzę w przeszłość i mój ukochany, pamiętny sezon 2002/03 kiedy Wisła, Legia i Amica dzielnie walczyły w Pucharze UEFA. Supremacja Białej Gwiazdy w tamtym sezonie  była bezdyskusyjna, mimo że na zakończenie rozgrywek wyprzedziła Dyskobolię Grodzisk Wielkopolski „tylko” o 6 oczek.

W ogóle to był ostatni sezon, w którym tak naprawdę przeżywałem wielkie emocje związane z polską piłką klubową. Wszystko za sprawą Wisły Kraków. Podopieczni Henryka Kasperczaka w pamiętnych bojach z Parmą, Schalke 04, czy Lazio imponowali polotem i ofensywną grą. Najbardziej zapamiętałem dwa wygrane spotkania rewanżowe – przy Reymonta z Parmą (gdzie grał wówczas Adriano, późniejsza gwiazda Interu) i wyjazdową batalię z Schalke (4:1, gdzie bramkę honorową dla niemieckiego zespołu zdobył Tomasz Hajto!).

Teraz w Polsce nie czuć tamtej atmosfery. Nie wiem czym to jest spowodowane. Może moim wiekiem (już nie przeżywam spotkań w takim stopniu jak kiedyś), a może po prostu mizernym poziomem teraźniejszych rozgrywek? Tamte mecze miały w sobie coś magicznego, wtedy człowiek, a właściwie dorastający chłopiec, czekał na każdą ligową kolejkę, na każdy pucharowy mecz… Obecnie obserwuję ligę głównie z obowiązku i staram się wyłuskiwać co najlepsze. A dużo tego nie jest…

poniedziałek, 17 września 2012

Never Ending Story, czyli moja baśń z B-klasy


Tym razem trochę z innej beczki. Nie będę pisał o meczach Polaków z Czarnogórą i Macedonią, nie będę nawet rozwodził się nad minioną kolejką Ekstraklasy, kiedy to Widzew nieoczekiwanie objął samotne prowadzenie w tabeli, nie będę też zachwycał się nad formą Arsenalu i Man. Utd. w Premier League, a tym bardziej nie przeanalizuję pogłębiającej się straty Realu Madryt do Barcelony.

Podzielę się natomiast wydarzeniem, w którym sam brałem udział. Wydarzeniem przedziwnym, skandalicznym, przez co –paradoksalnie - po prostu śmiesznym. Mowa o spotkaniu mistrzowskim B-klasy!

Ostatnio redakcyjny kolega powiedział mi:
- W tej B-klasie to wy macie chyba lepszych sędziów niż na najwyższym szczeblu.
Chodziło  m. in. o pana Adama Lyczmańskiego, który wydrukował dwa gole Pogoni Szczecin w meczu z Wisłą. W sumie jednak arbiter z Bydgoszczy oddał Portowcom to co się należało, gdyż we wcześniejszym meczu podopiecznych Artura Skowronka nierozsądnie używał gwizdka w konfrontacji z Piastem Gliwice. W ostatniej kolejce nie popisał się także Robert Małek, któremu z Polonią nie zawsze było po drodze, dlatego nie zaliczył jej prawidłowo strzelonego gola.

Ale ile ja bym dał, żeby ci dżentelmeni pogwizdali na B-klasowych boiskach. I nie piszę tego złośliwie. W mojej błyskotliwej karierze sięgającej okręgowych obiektów nigdy w życiu nie spotkałem się z takim dyletanctwem ze strony sędziego jak w ostatnim meczu z moim udziałem!

A więc od początku:

Kiedy przyszedłem na mecz pierwsza połowa już trwała (obowiązki ważniejsze od przyjemności – dlatego się spóźniłem).  Od razu zwróciłem uwagę na to kto niezgrabnie biega w żółtej koszulce i  pomyślałem: oho! Ten pan już nam sędziował. Zapamiętałem go głównie z tego, że zarządził przeprowadzenie zmiany, kiedy bramkarz złapał piłkę! Jaja jak berety. Ale to jeszcze nic w porównaniu z tym co wyprawiał w niedzielny wieczór.

Zaczęło się od strzelenia gola przez moją drużynę. Tyle, że rozjemca batalii zapomniał przed pierwszym gwizdkiem sprawdzić siatek. I piłka zamiast zatrzepotać, przeleciała przez dziurę w sieci. Moi koledzy już się cieszyli, a arbiter nakazał wznowić grę od bramki…

Tę pigułkę jeszcze gorzko przełknęliśmy. Następna była już tragiczna w skutkach. Najpierw sędziulek podyktował karnego dla rywali, choć pierwszy ręką zagrał zawodnik atakujący (później faktycznie to samo uczynił obrońca)! Jedenastka została wykorzystana, a rozgoryczony stoper wypalił do kolegi: „znowu dali nam jakiegoś matoła”. I wtedy miała miejsce spektakularna reakcja arbitra. Podbiegł do rosłego stopera (od którego rzadko kiedy słyszałem przekleństwo) i pokazał mu czerwoną kartkę. Reszta chłopaków się wściekła.
Ty kurwo, ty szmato, ty chuju zajebany -  to tylko niektóre z epitetów lecących pod adresem biednego chłopunia. Ale ten musiał coś zrobić, więc zrobił – pokazał drugą czerwień facetowi, który wyglądał najmniej groźnie. Straciliśmy dwóch piłkarzy, którzy nigdy nie reagują zbyt emocjonalnie. Ci wylewający wiadro pomyj na głowę arbitra zostali na boisku. Mimo wszystko, graliśmy w dziewięciu.

Na domiar złego po chwili jednego z naszych dopadł uraz mięśnia. No to co, Adrian wszedł nawet bez kopnięcia piłki. Na szczęście chwilę po moim wejściu pierwsza odsłona się skończyła i mogłem rozgrzać się w przerwie.

Mimo że przegrywaliśmy 0:1 utrzymywaliśmy się przy piłce, graliśmy spokojnie, atakowaliśmy! Sędzia na początku drugiej części „oddał” nam karnego, jednak nasz zawodnik go nie wykorzystał. Szkoda.

Później kolejna kuriozalna decyzja i kolejne „kurwy” poleciały w stronę sędziego. Ten, który najbardziej się awanturował, krępy koleżka (i krewki przy okazji!), tym razem wyleciał z boiska. Do mediatora podbiegł następny facet. Tym razem wysoki i nie mniej zbudowany niż poprzedni. Wypalił do niego:
- No dawaj, kurwo, i mi czerwoną! Wtedy cię zapierdolę! Chuj mnie obchodzi, że już nie zagram w piłkę, ale możesz być pewien, że stąd nie wyjdziesz!
Nie dostał kartki. Już do końca. A takimi tekstami męczył biednego człowieczka do końcowego gwizdka.

Ostatecznie przegraliśmy 0:4, choć mieliśmy swoje szanse. Przebywałem na boisku praktycznie 45 minut, ale byłem wypompowany jakbym biegał 3 godziny. Zagrałem beznadziejnie, na co duży wpływ miało moje przygotowanie kondycyjne. Okresu przygotowawczego z prawdziwego zdarzenia nie miałem od 4 lat, więc nie ma co się dziwić. Ogólnie jednak – jako zespół – wypadliśmy względnie dobrze. W 8-u przeciwko 11-u przeciwnikom. Mogliśmy nawet pokusić się o coś więcej. Niemniej pierwszy raz widziałem coś tak… bezsensownego i na swój sposób intrygującego. Na początku byłem wściekły, później rozbawiony, a po meczu po prostu wykończony. Jest w tym pewien paradoks, że człowiek daje z siebie wszystko, oddycha rękawami, a i tak nic nie wychodzi. Tu jednak wina leżała po stronie gwiżdżącego ciecia.

Po meczu jeszcze większe wkurwienie, jeszcze kilka epitetów pod adresem tegoż facecika i, jak się później okazało, kolejne dyskwalifikacje. Wieczorem po meczu nie byłem jednak załamany. Wypiłem piwo i śmiałem się ze znajomymi z tego co się wydarzyło. Legendy B-klasy słyszałem tylko z opowieści i anegdot. Tym razem odczułem klimat tych rozgrywek na własnej skórze!