piątek, 21 czerwca 2013

Legendy futbolu: Jose Leandro Andrade (26)

Miałem ambitne plany, żeby przedstawić co najmniej 50 legend futbolu, ale na 26 zakończyłem (albo zawiesiłem) cykl. Niestety natłok obowiązków kazał mi z czegoś zrezygnować, a że szukanie informacji o zawodnikach pokroju poniżej opisanego zajmowało mi sporo czasu, to na razie zaprzestałem pisania o wybitnych piłkarzach.



Co do ostatniego bohatera - kolejna ciekawa historia sprzed wojny. Gorąco polecam przeczytać ;)

http://www.pilkanozna.pl/index.php/Wydarzenia/%C5%9Awiat/legendy-futbolu-muzyk-tancerz-pierwszy-mistrz-wiata-czyli-jose-leanardo-andrade.html

czwartek, 25 kwietnia 2013

Legendy futbolu: Roger Milla (25)

Kolejny odcinek legend futbolu. Pierwszy gość z Afryki. O jego wyczynach na mundialu we Włoszech po raz pierwszy opowiedział mi ojciec. Od dzieciństwa zachował mi się w pamięci, jako piłkarz, który "prawie wyeliminował Anglików w ćwierćfinale mistrzostw świata". Tak mówił tata. Sięgnąłem dalej, obejrzałem turniej z 1990 roku i faktycznie tak było. Kamerun grał pięknie, prezentował tzw. wesoły futbol, ale zatrzymał się na Anglii, a właściwie na Garym Linekerze, o którym pisałem niemal kwartał temu.






http://pilkanozna.pl/index.php/Wydarzenia/%C5%9Awiat/legendy-futbolu-taniec-przy-chorgiewce-najstarszy-strzelec-m-czyli-roger-milla.html




W ogóle o legendach przypominam od niespełna pół roku. To już 25. odcinek. Nie wiem czy dam radę dojść do setki, ale pięćdziesiątka to plan minimum. Mam nadzieję, że wytrwam.

środa, 24 kwietnia 2013

Jacek Krzynówek o Polakach w Borusii i reprezentacji (wywiad)

Kiedy Jacek Krzynówek strzelił gola Realowi Madryt w barwach Bayeru Leverkusen skakałem z radości. Przez kilka lat był jednym z najważniejszych zawodników reprezentacji. Jako kibicowi dał mi wiele powodów do zadowolenia, dlatego cieszę się, że mogłem z nim pogadać. Zapraszam do lektury.






http://sport.tvp.pl/10847586/krzynowek-polakom-z-borussii-zycze-finalu

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

piątek, 5 kwietnia 2013

Legendy futbolu: Pavel Nedved (23)

14 maja 2003 roku. Trzy dni po moich czternastych urodzinach. Oglądam jeden z najlepszych meczów, jakie było mi dane. Juventus wygrywa w rewanżowym spotkaniu półfinału Ligi Mistrzów z Realem Madryt 3:1 i awansuje do finału. Gole strzelają Trezeguet, Del Piero i... Nedved oraz Zidane. Mój sześcioletni brat, ubrany w koszulkę Nedveda, płacze, bo bardziej kibicuje Królewskim, i grającemu w ich barwach Ronaldo. Paradoks? Jeszcze większy, że po niespełna dziesięciu latach ten sam brat prosi mnie, abym w końcu napisał o czeskiej legendzie. No więc napisałem.





http://pilkanozna.pl/index.php/Wydarzenia/Ligi-zagraniczne-W%C5%82ochy/legendy-futbolu-lazio-juve-genialny-rzemielnik-czyli-pavel-nedved-23.html

piątek, 29 marca 2013

Brzytwa jeszcze pływa


Cichną już echa po spotkaniach eliminacji do mistrzostw świata w Brazylii. Z naszego punktu widzenia przeżyliśmy kolejny bolesny upadek, po tym jak przysłowiowy balon został niewiarygodnie napompowany. Bo szaleństwo przed meczem z Ukrainą na dobre zaczęło się już dwa tygodnie wcześniej. Nie było dnia bez informacji o biało-czerwonych, ich rywalach, a także opinii ekspertów ile to nie wygramy. 

Właściwie obwołaliśmy się zwycięzcami zanim zaczęły się zawody. Nie było w Polsce dziennikarza, który bałby się Ukrainy. Mimo że w fatalnym stylu przegraliśmy i z Urugwajem, i – o zgrozo – z Irlandią, większość żurnalistów była przekonana o wyższości naszego teamu, nad tym ze wschodu. Przypomnieć można chociażby analizę Mateusza Borka, któremu przed spotkaniem wyszło 4:2 dla Polaków. Jak było w praniu wszyscy doskonale widzieliśmy. 

Najbardziej zastanawiająca rzecz? Brak jakiejkolwiek logiki. Najpierw cały kraj żądał posadzenia na ławce Ludovica Obraniaka. W jego miejsce miał zagrać Radek Majewski. I zagrał - jak słusznie zauważył Rafał Stec - na swoim poziomie. Poziomie drugiej ligi angielskiej. Chyba tylko Rybus gorzej biegał po murawie Narodowego. 

Po meczu oburzenie. Dlaczego Obraniak, który w ostatnim czasie zdobywał bramki i asystował, zaczął mecz na ławce?! Hipokryzja? Nie, dziennikarstwo. Na jednym z forów, ktoś bardzo słusznie napisał: „dziennikarze są jak chorągiewki”. Trudno o bardziej trafne spostrzeżenie. Ci sami, którzy pisali, że Ludo nie powinien mieć miejsca w pierwszej jedenastce, dzień po meczu uważali już, że nie możemy sobie pozwolić na nieobecność w składzie naszego najlepszego rozgrywającego. Trzeba iść za głosem ludu. Trzeba bazgrać pod publikę. 

Który to już raz wmawiamy sobie, że jesteśmy cudowni, wszyscy już w to wierzymy, a później jeszcze boleśniej dostajemy po dupie? A żeby jeszcze dopełnić stereotyp „Polaczka” – popadamy od skrajności w skrajność. Przed Ukrainą byliśmy nastawieni niezwykle optymistycznie, uważaliśmy, że nasi piłkarze mogą ch**ami gruszki strząsać, a po spotkaniu nie dajemy już sobie żadnych szans na awans. 

Sytuacja oczywiście jest nie najlepsza, pamiętajmy jednak, że eliminacje są dopiero w połowie. Terminarz mamy trudny, ale parafrazując dzieło naszej noblistki: brzytwa jeszcze pływa po wodzie. Albo się jej złapiemy i ze wszystkich sił postaramy się o bilety do Brazylii, albo bez walki opadniemy na dno.