Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PZPN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PZPN. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 października 2012

"Chciałeś rower, to pedałuj"


Najbardziej znienawidzona instytucja w Polsce ma w końcu głównodowodzącego, którego chciał lud. Czy wizerunek PZPN w końcu się zmieni? Czy Zibi dotrzyma obietnic wypowiedzianych podczas kampanii wyborczej?

 źr.foto: wiadomości24.pl

Zbigniew Boniek nie jest anonimowy, dlatego nie będę prezentował jego sylwetki i sukcesów sportowych. Te każdy może sobie sprawdzić, chociażby w wikipedii.  Wynotuję natomiast wszystkie interesujące zapowiedzi byłego zawodnika Zawiszy, Widzewa, Juventusu i Romy.

  1.  Już na dwa tygodnie przed wyborami Boniek zapowiedział, że w przypadku zwycięstwa zaproponuje Romanowi Koseckiemu stołek wiceprezesa do spraw szkolenia i te przyrzeczenie już spełnił.
  2. Od sezonu 2013/14 PZPN weźmie na siebie koszty organizacji meczów w I lidze. Koszt obsługi jednego meczu na zapleczu ekstraklasy to ok. 1000 euro. Do tej pory te pieniądze muszą płacić kluby.
  3. Reforma organizacji związku – podział na osobne departamenty, tzn. dział prawny, zagraniczny, organizacji imprez, itp.
  4. Aby poprawić wizerunek PZPN należy wypracować strategię komunikowania ze społeczeństwem (mediami) i tłumaczyć wszystkie posunięcia związku.
  5. Zmiana pracy zarządu – mniej posiedzeń, więcej zdalnego komunikowania się między jego członkami, aby wypracować konsensus przed każdym zjazdem, a na tychże tylko zatwierdzać wcześniej ustalone idee.
  6. Aby walczyć z korupcją należy wypracować mechanizmy kontrolne. Boniek proponuje przenieść na nasz grunt sposób działania we Włoszech, tzn. na każdym meczu powinno być np. dwóch prokuratorów incognito, aby mogli przejrzeć się wszystkiemu z bliska, mieć dostęp do każdego pomieszczenia, swobodnie poruszać się w kuluarach, itd.
  7. Zrezygnowanie z Młodej Ekstraklasy! Lepsze dla rozwoju młodych piłkarzy byłoby stworzenie centralnej ligi juniorów, podzielonej na cztery makroregiony, z późniejszym system pucharowym i finale na Stadionie Narodowym. Mecze od ćwierćfinałów mają być transmitowane w telewizji. Dla młodszych dzieciaków wprowadzić rozgrywki nie dla jednego, ale dla dwóch roczników (np. 10-11-latkowie, 12-13, itd.)
  8. Pierwsza reprezentacja Polski powinna rozgrywać mecze na stadionach wybudowanych na Euro, a także na obiekcie Wisły w Krakowie i na Śląskim w Chorzowie.
  9. Boniek jest także zwolennikiem umieszczenia siedziby związku na Stadionie Narodowym, ale plan budowy obiektu w Wilanowie jest już zatwierdzony, więc ciężko będzie to odkręcić.
  10. Arbitrzy nie powinni gremialnie przechodzić na zawodowstwo. Ważniejsze, aby sędziowie profesjonalnie podchodzili do obowiązków.
  11. Rezygnacja z niektórych indywidualnych kontraktów reklamowych (między innymi z firmą bukmacherską).
  12. Zapewnienie Waldemarowi Fornalikowi komfortu pracy z reprezentacją.
Zobaczymy na ile Zibiemu uda się spełnić te założenia. Ma poparcie większości kibiców, ale poprzeczkę sam postawił sobie wysoko. Albo zostanie zbawcą polskiego futbolu, albo PZPN wciągnie go w swoje szpony i zostanie znienawidzony jak reszta. Ja w niego wierzę…

środa, 11 lipca 2012

W PZPN nie ma niespodzianek


„Waldek, kochany Waldek” – i wszystko jasne. Ręka rękę myje, Antoni Piechniczek dopiął swego, wstawił swojego na stanowisko selekcjonera. Może tak jak w przypadku Pawła Janasa wkrótce powierzy sobie rolę nadtrenera.

O tym, że Fornalik obejmie najbardziej gorące miejsce pracy tego lata mówiono już od jakiegoś czasu. Szczytem były komentarze działaczy przed obradami, którzy byli przekonani o wygranej opiekuna Ruchu jeszcze przed głosowaniem.

W sumie z wykrystalizowanej trójki pan Waldemar był kandydatem najlepszym, ale to wcale nie oznacza, że nie było odpowiedniejszego. Jerzy Engel to już zdarta płyta, a Jacek Zieliński był ledwie stażystą, pomagierem Smudy i z tą rolą sobie nie poradził, więc jak miałby samotnie prowadzić reprezentację? Joachim Loew przejął schedę po Jurgenie Klinsmannie po MŚ 2006, ale już wcześniej było wiadomo, że obecny trener Niemców pociągał za sznurki w tym zespole. Czy ktoś wyobraża sobie Zielińskiego, który dyktuje Franzowi na kogo postawić w meczu i jaką taktykę dobrać?

Największym zwolennikiem zatrudnienia Fornalika był Antoni Piechniczek- wielki polski trener, człowiek cieszący się olbrzymią estymą środowiska piłkarskiego, po prostu autorytet. Tylko czemu były selekcjoner tak zawierzył umiejętnością trenerskim pana Waldka? Bo przecież bazować na jego sukcesach nie mógł.

Nie chodzi o to, że Fornalik owych osiągnięć nie ma. Dwukrotne dotarcie do finału Pucharu Polski i dwukrotne wdrapanie się na podium Ekstraklasy ze średniakiem, jakim jest chorzowski Ruch, to nie lada wyczyn. Tylko, że pan Waldemar jest gwiazdą na swoim podwórku, gdzie uwielbiają go praktycznie wszyscy, ale nigdy nie był dalej, nie poszedł w głąb osiedla, nie zmierzył się z najlepszymi.

Mianowanie tego dobrze zapowiadającego się trenera jest co najmniej niestosowane. To tak jakby życie prezydenta powierzyć chirurgowi, który dotąd leczył ludzi tylko na prowincji. Albo gdyby właściciele wielkiej korporacji powołali na prezesa nowicjusza, który trzy razy z rzędu został pracownikiem miesiąca w jednym z mniejszych oddziałów.

Tak naprawdę Piechniczek ma tylko jeden argument w rękawie, a raczej w kieszeni. Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi, a o tym wiadomo było już od dawna, więc dziwić się już nie możemy. Taki urok naszych związkowców.

Dusigrosze pożałowali na wprawionego stratega, znanego fachowca, kosztem nieopierzonego żółtodzioba. Jeżeli komuś się wydaje, że takie słowa są krzywdzące to przedstawię najpoważniejszych kandydatów na selekcjonera reprezentacji Rosji: Fabio Capello, Josep Guardiola, Marcelo Bielsa, Rafael Benitez, Marcelo Lippi i Harry Redknapp. Nazwisko Fornalik wypada dość marnie przy takich tuzach.

Oczywiście tamtejsza federacja ma większe możliwości (czyt. więcej pieniędzy), dlatego może pozwolić sobie na tasowanie takimi nazwiskami. U nas tylko przez chwilę brano pod uwagę zatrudnienie obcokrajowca, ale ten pomysł szybko upadł, z również znanego wszystkim powodu - Leo był, Leo coś tam ugrał, Leo nie zgadzał się z betonem, Leo musiał odejść.  

Wracając do głównego bohatera dnia – broń Boże to nie Fornalika oskarżam o to, że został selekcjonerem. Chyba każdy przyjąłby taką posadę. Poza tym darzę pana Waldemara nieskrywaną sympatią, szanuję go i życzę wszystkiego dobrego, ale nie idzie zaprzeczyć, że brakuje mu bezcennego doświadczenia. Takie są fakty.

Cały ten wywód i tak można o kant dupy obić, bo począwszy od 15 sierpnia, czyli sparingu z Estonią będę ściskał kciuki w każdym meczu naszej kadry, jak zawsze. Nie będę bojkotował meczów jak Jan Tomaszewski. Mam tylko nadzieję, że Waldemar Fornalik mnie zaskoczy – doskonale odnajdzie się na nowym stanowisku, pokaże zmysł trenerski i z miejsca stanie się świetnym fachowcem na miarę międzynarodowego futbolu. Gdybym usiadł z nim przy czterdziestoprocentowym roztworze, rzekłbym: „Waldziu, pokaż, że się mylę!”.